(1kB)
(2kB) Dzień jak co dzień
czyli dramat w trzech odsłonach

Osoby dramatu:

Stuptus - doskonale zbudowany młodzieniec, traktujący zarówno siebie,
jak i swoje wspinanie, niezwykle poważnie.
Walenrod - postawny mężczyzna, oszczędny w ruchach,
podniosły w słowach. Każdy jego gest znamionuje potęga spokoju.
Fragles - zawsze o coś naburmuszony. Jeszcze prawie dziecko, kapryśne i uparte,
jednak w jego oczach czai się coś niepokojącego, coś szaleńczego.

Odsłona Pierwsza
(przed namiotem)

Fragles: Chodźmy się wspinać. Ja chcę, w pizdu, w skały!

Stuptus: Spokojnie, kurwa, smarkaczu przecież to, kurwa, środek nocy.

F: Jedenasta...

S: No mowię, kurwa, że środek nocy. Po kolei, kurwa. Z rana człowiek najpierw, kurwa, je, później, kurwa, odpoczywa po jedzeniu, poźniej sra, kurwa, poźniej się, kurwa, myje, poźniej, kurwa, odpoczywa po myciu, a na koniec idzie w skały, kurwa. Jak tego, kurwa, nie zrozumiesz to nigdy nie będziesz wielkim, kurwa, wspinaczem, smarkaczu.

F: (płaczliwie) Ja chcę w skały!

Walenrod: (dostojnie) Nie drzyj japy Fragles.

(po jedzeniu, sraniu, odpoczywaniu etc.)

F: Ja chcę w skały, w pizdu!

S: No dobrze, kurwa, dobrze. Ale najpierw trzeba, kurwa, dobrze przemyśleć dokąd mamy się udać.

F: (niepewnie) W skały?

W: (z namaszczeniem) To nie takie proste. Zborów czy Kołoczek, oto jest pytanie. To trzeba dokładnie rozważyć, gdyż jeśli pójdziemy na Zborów to nie pójdziemy na Kołoczek, i na odwrót. Taka decyzja niesie z sobą piętno nieodwracalności. To duża odpowiedzialność...


Odsłona Druga
(po dwóch godzinach rozważania wszelkich opcji, już na Zborowie)

F: Wspinać się, w pizdu, wspinać...

S: Zamknij się gówniarzu. I co, kurwa, teraz?

W: (podniośle) Wspinać się, ale na co?

F: (zdezorientowany) Na skały, w pizdu?

S: Nie rób z siebie, kurwa, durnia smarkaczu.

W: Że na skały to wszyscy wiemy, ale na które skały, którą drogą, jakimi trudnościami? Nieskonczoność czynników do wzięcia pod uwagę. Musimy się zastanowić nad charakterem drogi, ekspozycją, jej historią, siłą wiatru, wilgotnością powietrza, jak również należy wziąć poprawkę na dzisiejszy układ ciał niebieskich. Mars wchodzi dziś w bardzo niekorzystną fazę. Sam nie wiem.

(po kolejnych dwóch godzinach)

W: (dumnie) A więc konsensus. Rzucamy Greka. Ale kto zawiesi wędkę? Wieszałem wędkę na Greku dwa lata temu, więc jestem zwolniony z tego przykrego obowiązku.

S: Ja tam, kurwa, wędki nie rzucałem, ale widziałem jak to robił, kurwa, Walenrod, stad logiczny, kurwa, wniosek, że teraz kolej na, kurwa, smarkacza.

(po rzuceniu wędki)

F: No to jak wspinamy się, w pizdu?

W: (podniośle) Mi się nie chce. W swoich obliczeniach nie wziąłem pod uwagę pola magnetycznego Ziemi, a to zupełnie zmienia postać rzeczy.

S: Chyba trzeba będzie, kurwa, ściągnąć wędkę. A może byśmy tak, kurwa, pojechali do, kurwa, Rzędek, na, kurwa, Warianty, czy coś?

F: W pizdu, zdecydujcie się.

(pod kurwa Wariantami)

F: Wspinać się, wspinać...

S: Przymknij sie gnojku. Skąd tu tyle, kurwa, ludzi?

F: 1 maja?

W: (filozoficznie) To niczego jeszcze nie tłumaczy. Sądzę, że lepszym wytłumaczeniem jest przyrost naturalny w kontekście ruchu niepodległościowego Masajów. To trzeba by rozważyć...

S: Zobacz, kurwa, do Wariantów jest kolejka i społeczna, kurwa, lista. Jeśli się wpiszemy, kurwa, to będziemy na 137, kurwa, pozycji.

W: (godnie): Nie tego szukam we wspinaniu.

F: (zaciskając pięści i podskakując w miejscu): W pizdu, ja chce się wspinać...

S: Bądź, kurwa, cicho. Nie widzisz, że nie da rady. Nie ma, kurwa, warunków.

W: (z namysłem): Wspinanie uniemożliwiają nam tzw. czynniki obiektywne. Zresztą i tak mi się nie chce. A może na Greku jest już chłodniej? Moglibyśmy wrócić do Podlesic i to sprawdzić. Jak mawiał Szekspir: „Kto szuka ten sie powspina”.

F: (złośliwie): Chyba - nie powspina, w pizdu!


Odsłona Trzecia
(znów pod Grekiem, tym razem w strugach deszczu)

F: (krople deszczu wymieszane ze łzami spływają po jego policzkach): No to się, w pizdu, powspinaliśmy...

S: Od rana łupało mi, kurwa, w kościach. Wiedziałem, że dupnie. Równie dobrze mogliśmy, kurwa, siedzieć przy namiocie. Przynajmniej bym się nie nazapierdalał, kurwa, jak głupi.

W: (filozoficznie) Dzień jak co dzień, po chuju.

za fanzinem „Wdahu”
(dziękujemy - red.)

(1kB)

(1kB)
Strona główna | Aktualności | Zawody | Artykuły | Przegląd prasy | Sztuczne ściany | Galerie | Topo rejonów | Szpej | Katalog | Message board | Sklep | rP media
(1kB)
e-mail: info@redpoint.pl
(c) 1999-2010 red point grafix
Strona zoptymalizowana dla rozdzielczności 800x600 lub wyższej, true color, hosted by NetArt
(1kB)